Kiedy zapytasz przeciętnego człowieka,
czego żałuje w swoim życiu, prawdopodobnie zasypie Cię całą listą głupich
rzeczy, które robił w młodości, wspomni o nieudanych związkach, coś o
beznadziejnej pracy i inne brednie. Współczuję takim ludziom. Nie przez te
wymienione rzeczy. Współczuję im, bo bełkoczą coś o przeszłości, zupełnie nie doceniając tego, co się dzieje tu i teraz.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadam. Pokaż wszystkie posty
Wódka, taborety i śledzie - tak się bawili nasi rodzice
Po wpisie na temat
upierdliwości ludzi zaczęłam wspominać domowe imprezy. Te z czasów mojego dzieciństwa. Na
pewno też Wam się coś kojarzy. Jak przez mgłę widzisz wujka Mirka, tańczącego w
skarpetkach do „niech żyje wolność i swoboda” Boysów i babcię
łapiącą się za głowę przy każdym przekleństwie swoich dorosłych synów.
Może nie być wody ani prądu. Coca-Cola będzie na pewno
– Rurki są tam – młoda dziewczyna wskazuje ręką na całe opakowanie słomek do napojów. – Nie, dziękuję, wypiję bez – odpowiadam niemal odruchowo i zgarniam z małego blatu szklaną butelkę. – Lepiej weź – przekonuje mnie nasz lokalny przewodnik Badi. No tak, ciągle o tym zapominam. Przecież jesteśmy w Afryce.
PPŚ: Błoto w sprayu, czujniki parkowania i słoń w budzie dla psa
„Problemy
Pierwszego Świata” (PPŚ), czyli wszystko to, co przeszkadza nam spokojnie
egzystować w naszych ciepłych mieszkaniach urządzonych w stylu Ikea. Rzeczy, z
którymi nie poradzą sobie smartphony, ani inne urządzenia z literką
"i" na przodzie. Sprawy i dobrobyt, od których poprzewracało nam
się w skorporowanych umysłach. Dziś na warsztat biorę duży samochód. Ten,
którym nie da się zaparkować.
PPŚ: Idealne jajko
„Problemy Pierwszego Świata” (PPŚ), czyli wszystko to, co przeszkadza nam spokojnie egzystować w naszych ciepłych mieszkaniach urządzonych w stylu Ikea. Rzeczy, z którymi nie poradzą sobie smartphony, ani inne urządzenia z literką "i" na przodzie. Dziś na warsztat biorę jajko! To, którego nikt nie umie zrobić.
Poczto, pieprz się!
Pola minowe w
Kambodży to wybuchowa pozostałość po Wietnamczykach i armii Czerwonych Khmerów. 4-6 mln niespodzianek zakopanych w ziemi tuż przy domach. Wychodzisz ze swojej chatki i nigdy nie wiesz, w którym momencie
popełnisz błąd. Smutne, prawda? Dobrze, że w Polsce tak nie ma. Chociaż… czekaj,
czekaj. Próbowałeś kiedyś pójść na pocztę?
Dlaczego nie warto mówić po polsku?
- Jasne, wejdź przede mnie. Przecież większy jesteś. Nie... no coś Ty, nie stałam tutaj - mruczę pod nosem w sklepie tak dużym, jak pół kiosku Ruchu. Weszłam po jakieś słodycze, bo rano ruszam do Petry - jednego z jordańskich i światowych cudów świata. Mruczę po polsku, bo przywykłam już do starej arabskiej zasady - "Wy macie zegarki, a my mamy czas", więc komunikowanie się w bardziej zrozumiałym języku i tak nie przyśpieszyłoby kupowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



Chodź, fajnie jest:
Znajdziesz mnie na Facebooku, Twiterze, Instagramie i w Google+. Dołącz do mnie i zobacz o wiele więcej...